Blog

Strumienie Miłosierdzia w Ugandzie

Zapraszamy do zapoznania się opowieścią o tym, jak wygląda kult Bożego Miłosierdzia w parafii św. Męczenników Ugandy w Kampali – Munyonyo.

 

Klasztor braci franciszkanów pracujących w Kampalai – Munyonyo (Uganda) jak i kościół parafialny wraz z przylegającym terenem znajdują się na ziemi, na którą 133 lata temu spadła krew męczennika, św. Andrzeja Kaggwa. Był on jednym z pierwszych zabitych za wiarę w tym kraju. Wyrok wykonany został 26 maja 1886 roku, czyli niedługo po tym jak skazano go wraz z pozostałymi 21 katolikami i 23 anglikanami. Większość z nich została spalona żywcem 3 czerwca 1886 roku.

 

Świadectwo wiary tych młodych chrześcijan było powodem rozprzestrzenienia się wiary chrześcijańskiej nie tylko w Ugandzie, ale również w wielu sąsiednich krajach w dosyć krótkim czasie. Kult Męczenników Ugandy jest tutaj obecny i ma się dobrze, czego wyrazem są duże liczby pielgrzymów przybywających do naszego miejsca.

Boże Miłosierdzie

Wydawałoby się, że tutaj w Munyonyo cała nasza obecność i praca będą związane tylko z kultem Męczenników Ugandy. Jednak miejsce, w którym przyszło nam posługiwać odsłania również inne skarby. Jednym z nich jest Boże Miłosierdzie i miłość jaką ludzie mają do św. Faustyny i św. Jana Pawła II.

 

Kult Bożego Miłosierdzia ma jakąś tajemniczą siłę przyciągania ludzi na całym świecie, ma to miejsce również w Ugandzie. Widzimy to z klasztornych okien kiedy w parafii są organizowane comiesięczne, jednodniowe rekolekcje poruszające temat Miłosierdzia Bożego. Ludzie lgną do Boga bogatego w miłosierdzie, do Boga, który „przez przebaczenie i litość najpełniej okazuje swoją wszechmoc” (Mszał Rzymski, Kolekta z XXVI niedzieli zwykłej).

 

Pomysł tych spotkań w duchu Miłosierdzia Bożego został podsunięty i wprowadzony w życie przez o. Mariana „Kajubi” Gołębia. Obecnie, już od kilku lat, rekolekcje każdorazowo w I sobotę miesiąca są organizowane przez proboszcza parafii o. Wojciecha „Male” Ulmana. Ludzie przychodzący na te dni odnowy duchowej otrzymują między innymi: nauczanie dotyczące wiary katolickiej (zawsze w kluczu Bożego Miłosierdzia), jest czas na adorację Najświętszego Sakramentu, czas na spowiedź, oddawanie czci relikwiom św. Faustyny i św. Jana Pawła II oraz bł. Michała Sopoćko. Póżniej ma miejsce Koronka do Bożego Miłosierdzia i następnie Eucharystia.

 

Bracia pomagający w tych rekolekcjach, chociażby przy spowiedziach,  podkreślają bardzo dobre ich owoce. Raz w roku, w czasie Niedzieli Bożego Miłosierdzia, przybywa około kilka tysięcy ludzi. Można pokusić się o stwierdzenie, że nawet więcej niż na uroczystość Męczenników Ugandy 3 czerwca. Kapłani spowiadający podczas Niedzieli Miłosiedzia Bożego w Munyonyo muszą się przygotować do spędzenia ok. 5 godzin w konfesjonale ze względu na dużą liczbę penitentów.

 

Nie tylko rekolekcje

W parafii powstała „Grupa Bożego Miłosierdzia”, co w zasadzie było zupełnie oddolną inicjatywą.  Ciekawym faktem jest, że ludzie, którzy przychodzą na spotkania tej grupy w większości wydają się być daleko od Kościoła. Często przychodzą osoby z innych religii, osoby którym cały świat zawalił się na głowę, gdzie już nigdzie nie mogą znaleźć ratunku, kiedy nic już nie rozumieją z tego, co się wokół nich dzieje. Jak zagubione owce przychodzą na te spotkania i szukają ratunku.

 

Średnio około 100 osób spotyka się raz w tygodniu pod drzewem mango i słucha o Bożym Miłosierdziu i jeśli jest to możliwe – z różnych obiektywnych przyczyn – doświadcza powrotu do Boga przez sakrament pojednania lub rozpoczyna przygotowania do przyjęcia chrztu świętego. Ludziom uświadamia się podczas tych spotkań również zło jakie tkwi w chodzeniu do czarownika i niebezpieczeństwa kryjące się za tzw. tradycyjnymi modlitwami afrykańskimi. Co spotkanie ludzie przynoszą ze swoich domów różne rzeczy, których używają do swych rytuałów lub rzeczy ofiarowane przez czarownika. Od czasu do czasu następuje publiczne ich spalanie.

 

„I wypłynęły krew i woda […]” J 19,34

Z serca Jezusowego przebitego z miłości dla nas wypływają strumienie Miłosierdzia. W Jego zranionym sercu odnajdujemy pomoc, pociechę, uleczenie z naszych ran, bo w Jego ranach jest nasze zdrowie (Iz 53,5). Czy zatem może dziwić fakt, że ze śmierci męczeńskiej św. Andrzeja Kaggwa, która jest udziałem w cierpieniach Pana Jezusa, jak z kolejnego źródła Bóg chce również rozlewać tutaj swoje Miłosierdzie na miejscową ludność, która nie zazna spokóju dopóki nie zwróci się do źródła Miłosierdzia Jego? (zob. Dzienniczek, 699). A lud ugandyjski wydaje się być naprawdę udręczony i umęczony przez codzienność, która wciąż nie jest taka barwna i zadowalająca.

 

Może właśnie to go skłania do rzucenia się w objęcia Jezusa Miłosiernego, oczekującego nas zawsze, zapraszającego do swego serca szczególnie tych, którzy są utrudzeni i obciążeni.

 

Kaplica Miłosierdzia Bożego

Widząc te różne znaki i duchowe zapotrzebowanie ludzi, jako franciszkanie chcemy wybudować Kaplicę Bożego Miłosierdzia niedaleko grobu

św. Andrzeja Kaggwa, gdzie będzie adoracja Najświętszego Sakramentu przez całą dobę i możliwość spowiedzi przez większą część dnia. Tak zwane „wkopanie łopaty” już miało miejsce. Projekt kaplicy jest ambitny i przekracza nas wszystkich. Jednak Boga nie przekracza, który przecież poszerza nasze granice (por. 1 Krn 4,10), i dlatego w Nim pokładamy nadzieję.

 

Życiodajna woda

Ktoś kiedyś powiedział, że w „Bożym słowniku” nie ma słowa przypadek. Więc tak na koniec będzie coś na ten temat: po otrzymaniu finansowego wsparcia postanowiliśmy (franciszkanie) wykopać studnię głębinową, by zniwelować rachunki za wodę, a które w domu z 20 mieszkańcami (dom formacyjny – Postulat) nie są małe. Odpowiedni ludzie zaczęli kopać przy użyciu specjalistycznego sprzętu w drugim tygodniu września tego roku. Jesteśmy niedaleko jeziora, więc nadzieja była duża, że łatwo znajdziemy wodę. Niestety, pierwsza próba nie powiodła się i pieniądze zostały dosłownie wyrzucone w błoto, ponieważ wody w wyznaczonym miejscu było bardzo mało i na głębokości 80 metrów było więcej błota niż wody. Trochę przytłoczeni tym faktem, postanowiliśmy spróbować jeszcze raz. Zostało wybrane zupełnie inne miejsce, bardzo blisko przyszłej kaplicy Bożego Miłosierdzia.

 

Na początku pażdziernika zaczęto ponownie wiercić w poszukiwaniu wody. Jednak kierownik prac wiertniczych po napotkaniu kolejnych problemów sam zaczął tracić nadzieję, że się uda. Na całe szczęście strumień życiodajnej wody w końcu się pojawił i radość zagościła na twarzach wszystkich. Było to dokładnie 5 października, we wspomnienie św. Faustyny Kowalskiej…

 

Autor: o. Marcin „Ssali” Załuski - Munyonyo-Kampala, Uganda

Back